2026
Uwaga na ochronę słonecznika jest zawsze szczególna. Roślina jest rentowna, więc warta troski. A problemów nie brakuje. Jakie możliwe zagrożenia dla rośliny oleistej mogą być w sezonie 2026, z doświadczenia poprzedniego roku, i jakimi środkami się im przeciwstawiać — dowiadywaliśmy się u specjalistów.
Jak zaznaczył Rostysław Kyryluk, menedżer ds. rozwoju agrotechnologii „LNZ Group", niestabilność klimatyczna ostatnich lat kształtuje prawdopodobne scenariusze, na które trzeba być gotowym.
W szczególności:
- wysokie prawdopodobieństwo powtórzenia się przeciągającej się chłodnej wiosny, a więc możliwe spowolnienie startowego rozwoju słonecznika;
- nierównomierne uwilgotnienie gleby będzie wpływać na stabilność działania herbicydów doglebowych;
- nadmierna wilgoć w fazie kwitnienia może być krytyczna z punktu widzenia rozwoju infekcji grzybowych;
- reżimy temperaturowe mogą również sprzyjać rozprzestrzenianiu się szkodników, wobec których potrzebna jest szczególna i wcześniejsza czujność.
„Dlatego trzeba uwzględniać cechy glebowo-klimatyczne swojego regionu i dobierać substancje czynne pod warunki uprawy, ponieważ niektóre substancje czynne mają skłonność do wymywania i mogą negatywnie wpływać na wschody słonecznika. Na przykład acetochlor przy wymywaniu może wywołać negatywny wpływ na rośliny uprawne" — dodał Rostysław Kyryluk.
Ochrona herbicydowa słonecznika — bez doglebowej się nie obejdzie
Pierwsze 30–40 dni po wschodach roślina rośnie powoli i ma niską zdolność konkurencyjną wobec chwastów, dlatego właśnie doglebowa ochrona herbicydowa zapewnia czysty start zasiewów i tworzy podstawę dla wysokiej produktywności, mówi Rostysław Kyryluk.
„Dzięki zastosowaniu herbicydów doglebowych można kontrolować do 2–3 fal wschodów chwastów, co istotnie obniża obciążenie opryskiwaczy w okresie aktywnego wzrostu rośliny. W dalszej perspektywie zapewnia to łatwiejszą i bardziej przewidywalną kontrolę zasiewów produktami powschodowymi, ponieważ pozostaje wystarczające okno technologiczne na wniesienie nawet w warunkach niesprzyjających czynników pogodowych" — podkreśla.
Jednoroczne chwasty dwuliścienne i jednoliścienne aktywnie konkurują ze słonecznikiem o wilgoć, składniki pokarmowe i światło w krytycznych okresach rozwoju systemu korzeniowego. Ignorowanie tego etapu może prowadzić do strat plonu do 40%, zwłaszcza na polach o wysokim poziomie zachwaszczenia.
Wczesne stłumienie chwastów pozwala roślinie równomiernie się rozwijać, formować silny system korzeniowy i maksymalnie wykorzystywać wilgoć glebową oraz elementy odżywcze.
Zatem stosowanie herbicydów doglebowych pozwala podnieść plon słonecznika dzięki obniżeniu konkurencji z chwastami we wczesnych fazach rozwoju. Ponadto taka technologia zapewnia spokój w pracy gospodarstwa — nie ma potrzeby określania, które pole obrabiać w pierwszej kolejności, ponieważ zasiewy są już chronione i gotowe do dalszej kontroli chwastów.
Jak zauważa Serhij Korniuszenko, menedżer ds. rozwoju agrotechnologii regionu południowego LNZ Group, na przykład w regionie południowo-wschodnim ubiegłej wiosny terminy siewu słonecznika były dość rozciągnięte, i miało to znaczący wpływ na wegetację rośliny, więc rolnicy musieli wykazywać elastyczność, nie zawsze trzymając się z góry zaplanowanych schematów, bo problemy powstawały „na bieżąco".
„W ubiegłym roku rolnicy regionu rozpoczęli siew słonecznika w połowie kwietnia i zakończyli w połowie czerwca. Więc musieli zmierzyć się z różnymi problemami. Po pierwsze, na wczesnych zasiewach nastąpiło ochłodzenie, zaczął się rozprzestrzeniać mączniak rzekomy. Wielu zrezygnowało z wnoszenia herbicydów doglebowych, bo miejscami dochodziło nawet do przymrozków i rozumieli, że produkty albo zadziałają niedostatecznie dobrze, albo okres ich działania się skróci" — mówi specjalista.
Jak przeciągająca się będzie tegoroczna wiosna na razie nie wiadomo, ale wahania temperatur ze wzrostem do 15°C i wystarczająca ilość wilgoci prowokuje kiełkowanie niektórych chwastów już teraz. W szczególności i zimujące rozpoczęły wegetację.
„W naszym regionie wielu rolników już „nabiło sobie guzów" i rozumie, że aby uzyskać wyrównane wschody słonecznika, trzeba walczyć z chwastami na początkowym etapie. Dlatego rozpoczęli przy najmniejszej obecności wilgoci wnoszenie pod słonecznik herbicydów doglebowych. I nie tylko przy technologii klasycznej, ale i przy tzw. „chemicznej". Bo zanim doczekasz się potrzebnej fazy, aby zadziałać schematem „chemicznym", to chwast już zdąży przerosnąć i powschodowe nie zadziałają" — wyjaśnia Serhij Korniuszenko.
Wybór środków do usunięcia problemu zależy od kilku czynników, przede wszystkim, oczywiście, od gatunku chwastów. Ale ilość wilgoci również wpływa na decyzję. Tak, w obwodach centralnych, gdzie wilgoci jest wystarczająco, na chwasty jednoliścienne na słoneczniku świetnie działa Literon (S-metolachlor, 960 g/l). Jego substancja czynna to „specjalista" od jednoliściennych, jak mówi Serhij Korniuszenko. Jedyne, co warto uwzględniać — produktu nie należy stosować przy niskich temperaturach, bo S-metolachlor w takich warunkach może krystalizować.
Nawiasem mówiąc, Literon nadaje się do stosowania na całym spektrum roślin, a jak dodaje Serhij Korniuszenko, na południu jest dość szeroko wykorzystywany do ochrony herbicydowej roślin dyniowatych jako dość skuteczny i bezpieczny dla tych roślin.
Dla bardziej suchych warunków w ochronie słonecznika specjalista rekomenduje Starlent (terbutylazyna, 190 g/l + propisochlor, 360 g/l).
„Propisochlor również specjalizuje się w kontroli chwastów jednoliściennych, ale nie jest tak wrażliwy na obecność wilgoci, więc w regionach południowo-wschodnich, bardziej suchych, stawiamy na ten produkt. A terbutylazyna dobrze usuwa dwuliścienne. Więc wychodzi podwójne uderzenie" — wyjaśnia.
Dodaje, że zakres norm stosowania Starlent od 3,2 l/ha do 4,5 l/ha. Tu trzeba zwracać uwagę na typ gleby. Na piaskach norma wnoszenia się zmniejsza, a na czarnoziemach można śmiało stosować normę maksymalną.
Rolnice, wątrobowce, mszyca — przenoszą się na słonecznik z ubiegłego roku
Jednym z problemów, które „przeniosły się" z ubiegłego na bieżący rok, są szkodniki. Pogoda pod koniec zimy trochę im popsuła życie, ale ogólnie warunki do przezimowania miały niezłe. A jeśli i lato będzie równie sprzyjające dla ich rozmnażania i rozprzestrzeniania, to czujność należy podwoić.
„W ubiegłym roku w naszym regionie rolnicy zmierzyli się z uszkodzeniem przez rolnice i omacnice późnych zasiewów słonecznika. Bo wzrost temperatury przypadł właśnie na ich wyjście i wyrządziły szkodę wschodom rośliny. Miejscami na tyle, że trzeba było słonecznik przesiewać" — opowiedział Serhij Korniuszenko.
Również, według niego, na Południu przy wysokich temperaturach obecne były przędziorki, a także wciornastek tytoniowy. Zjawisko to obserwowano już drugi rok z rzędu. Nie wykluczone, że i w tym roku się powtórzy. Więc warto przygotować się na dodatkowe zabiegi. Dotyczy to i rolnic oraz omacnic, wobec których miejscami trzeba było dodatkowo pracować już po koszyczku, co było problematyczne, bo w regionie nie tak wielu rolników ma opryskiwacze o wysokim prześwicie. A lotnictwo czy drony, rzecz jasna, są teraz tu pod zakazem.
Różnorodność szkodników zakłada wzmocniony monitoring na różnych etapach wegetacji rośliny.
Jeśli rozprzestrzenianie rolnic i omacnic przypada na okres przed kwitnieniem, to skutecznym, ukierunkowanym właśnie na te szkodniki, stanie się insektycyd Kairos (flubendiamid, 480 g/l), zaznacza Serhij Korniuszenko.
Jeśli zaś wybuch następuje już podczas lub pod koniec kwitnienia, to tu lepiej zastosować Synerid (tiaklopryd, 240 g/l).
„Ten produkt można wnosić podczas kwitnienia absolutnie bezpiecznie dla pszczół. Przy tym usuwa szerokie spektrum szkodników, tych samych rolnic, i mszycę oraz inne. Więc z uwzględnieniem rozciągniętych terminów siewu, a więc dłuższego okresu sprzyjających warunków dla różnych cykli życia szkodników, mamy możliwość kontrolować je „z dwóch stron". Najpierw obrobić Kairosem przed kwitnieniem, a jeśli problem znów powstanie już podczas kwitnienia, to tu akurat pomoże Synerid" — wyjaśnił specjalista.
Podkreślił, że uszkodzenia koszyczków nie można dopuścić w żadnym razie, ponieważ w miejscach uszkodzenia będzie gromadzić się wilgoć i utworzy się sprzyjające środowisko dla pojawienia się zgnilizn koszyczkowych. Wtedy straty mogą sięgać od 10 do 30% plonu.
Norma stosowania Syneridu — od 0,3 do 0,5 l/ha, w zależności od nagromadzenia owadów. Jeśli kolonie mszycy są niewielkie, lub gąsienice rolnicy pierwszego wieku dopiero zaczynają się pojawiać, to Synerid poradzi sobie i normami minimalnymi. Jeśli zaś ten moment przeoczono, to zagrożenie się podwyższa i tu potrzebna jest poważna ochrona, którą zapewnią normy maksymalne.
„Choć ja zawsze mówię — nie bawcie się normami minimalnymi, lepiej od razu wnieść maksymalne. Bo pełny monitoring pola, słonecznika zwłaszcza, przeprowadzić niemożliwe. I gdzieś obowiązkowo będą obszary z większym porażeniem, gdzieś opryskiwacz gorzej zadziała, więc 100% poziomu ochrony w ten sposób nie osiągniesz. Tylko podwyższy się ryzyko dalszych strat" — zauważył Serhij Korniuszenko.
Bo, na przykład, mszyca odradza się dość szybko. A co do rolnicy, to jeśli prognozowany jest wzrost temperatur, to sytuacja z „pojedynczymi" larwami, którą agronom widział podczas poprzedniego monitoringu, dość szybko zmieni się na masowe rozmnażanie.
Choroby na słoneczniku — skutki nasyconego płodozmianu
Rentowność słonecznika określa jego przynależność do głównych roślin na Ukrainie, ale jednocześnie nasycenie nim płodozmianu sprzyja gromadzeniu potencjału infekcyjnego.
Rok 2025 odznaczył się podwyższoną intensywnością rozprzestrzeniania niektórych chorób rośliny. A patogeny, które aktywnie się rozwijały w ubiegłym sezonie, zachowują się w glebie i resztkach pożniwnych, tworząc podwyższone tło infekcyjne, zaznacza Rostysław Kyryluk.
Przede wszystkim to:
- biała zgnilizna — przy krótkim płodozmianie ryzyko porażenia łodygi i koszyczka pozostaje wysokie;
- zgorzel łodygowa i septorioza — zdolne przejawiać się już na wczesnych etapach rozwoju przy wystarczającym uwilgotnieniu;
- mączniak rzekomy — prawdopodobny przy chłodnej i wilgotnej wiośnie.
Według Serhija Korniuszenki, w regionie południowo-wschodnim w ubiegłym roku największymi problemami na słoneczniku stały się alternarioza i septorioza. A na wczesnych zasiewach rozprzestrzeniał się mączniak rzekomy.
„W takich warunkach uniwersalnym środkiem jest fungicyd Dot (cyprokonazol, 80 g/l + propikonazol, 250 g/l). Na mączniaka rzekomego najlepiej zadziała mieszanina zbiornikowa Stark (azoksystrobina, 250 g/l) z Dot, czyli strobiluryny i triazole. Jeśli zaś trzeba powalczyć z alternariozą lub septoriozą, to wystarczy wniesienie samego Dot" — zauważył specjalista.
Dodał, że dla tych chorób, które są przede wszystkim skutkiem przesycenia płodozmianu słonecznikiem, w portfolio marki DEFENDA jest nowy produkt Radykal Neo (azoksystrobina, 250 g/l + boskalid, 150 g/l). Produkt stosuje się począwszy od fazy gwiazdki, a jego substancje czynne bardzo dobrze usuną patogeny i zatrzymają potencjalne rozprzestrzenianie chorób, w szczególności i zgnilizny twardzikowej.
Jak podsumowuje Rostysław Kyryluk, kluczowymi narzędziami minimalizacji ryzyk dla słonecznika, jak i dla każdej rośliny, pozostają systemowy monitoring zasiewów, elastyczne korygowanie schematów ochrony i uwzględnianie regionalnych cech kształtowania obciążenia fitosanitarnego.
Źródło: superagronom.com