2026
W ostatnie 3 lata na południowym wschodzie Ukrainy szaleje susza. Z tego powodu wiosną 2025 roku wielu producentów rolnych zrezygnowało z wnoszenia herbicydów doglebowych pod rośliny jare. Siew wczesny, przecież każdy milimetr wilgoci trzeba łapać. Co prawda, potem tej decyzji żałowali.
Zasiewy zaczęły zarastać chwastami i trzeba było pracować herbicydami interwencyjnymi. Ale w związku z tym, że opryskiwacze były już zajęte na pszenicy ozimej, nie wszyscy zdążyli w porę wnieść środki ochrony roślin. O tym, z jakimi trudnościami stykają się producenci rolni regionu południowo-wschodniego i jak zaadaptować technologię uprawy roślin, opowiedział Serhij Korniuszenko, menedżer ds. rozwoju agrotechnologii regionu południowego LNZ Group. Pracując w obwodach dniepropetrowskim, donieckim, zaporoskim i charkowskim, zauważył trzy główne tendencje wpływające na wyniki plonu w regionie:
- przeżywalność szkodników po zimowaniu rośnie, a ich skład gatunkowy się zmienia,
- prewencyjna kontrola alternariozy i septoriozy — to must have w warunkach regionu,
- obecność odpornej komosy białej i ambrozji, odpornej na technologię Clearfield.
Podajemy najciekawsze z jego tez mową wprost.
Strategia rezygnacji z ochrony doglebowej była nieprawidłowa
Pierwszą przyczyną rezygnacji z herbicydu doglebowego była niedostateczna ilość wilgoci w glebie, druga — były duże wahania temperatur.
Ochrona doglebowa w warunkach południowego wschodu obowiązkowo musi być dla ochrony roślin we wczesnych fazach rozwoju. Żeby chociaż pierwsze 20 dni wschody były czyste. Choć wszyscy rozumieją, że okres działania substancji czynnych w niesprzyjających warunkach będzie zmniejszony, jednak uzyskamy wyrównane wschody i potem nie trzeba będzie bawić się z wyborem lepszego momentu na wniesienie herbicydów interwencyjnych. Przecież termin wnoszenia, kiedy możemy wejść w pole, nam się rozciągnie. Bo zazwyczaj wnoszenie herbicydów na pszenicy zbiega się z ich wnoszeniem na słoneczniku. To okres, gdy cała technika jest zaangażowana. Ponadto są i inne zagrożenia.
Pojawiły się chwasty, które trudno kontrolować standardowymi schematami herbicydowymi
Na południowym wschodzie pojawiła się odporna komosa biała, ambrozja, odporna na Eurolightning. To chwasty, z ochroną których nie warto zwlekać, w przeciwnym razie przy przerośnięciu nie pomoże żaden herbicyd.
Plus, pojawiła się nam trojeść amerykańska. I w związku z tym, że powierzchnie pod kukurydzą w regionie się zmniejszają, kontrolować ją staje się coraz trudniej. Ponieważ standardowymi metodami jej w rok-dwa się nie pozbyć. Jeśli zaś w płodozmianie jest kukurydza, to w 2-3 lata trojeść można zniszczyć. Podczas gdy w zasiewach słonecznika z nią praktycznie niemożliwe jest walczyć. Te herbicydy, które stosuje się na słoneczniku i pszenicy, praktycznie nie działają na trojeść. To albo wprowadzać do płodozmianu kukurydzę, albo wprowadzać ugór, co dla producentów rolnych obecnie jest nieopłacalne.
Dla wyrównanych wschodów kukurydzy i słonecznika najlepiej wnosić produkty doglebowe. W tym przypadku ochrona doglebowa jest po prostu niezbędna. Dobrze działają produkty dwuskładnikowe jak Starlent. Jest dobry tym, że łączy dwie substancje czynne propisochlor i terbutylazynę. Propisochlor bardzo dobrze kontroluje wschody chwastów jednoliściennych, a terbutylazyna dobrze kontroluje dwuliścienne. Produkt dobrze kontroluje ambrozję. I jeśli w zasiewach słonecznika i kukurydzy wnosić Starlent, na pierwszym etapie zdejmuje falę ambrozji, co pozwala nam uzyskać wschody, albo, jeśli to słonecznik chemiczny, to doprowadzić go do fazy, którą możemy potem przykryć herbicydem interwencyjnym.
Ponadto, w naszej strefie produkt wnosi się bez zaorania, ponieważ nawet przy obecności minimalnej wilgoci dobrze kontroluje chwasty. Parę-trójkę tygodni po wniesieniu możemy pozwolić sobie nie zaglądać w pole. Jeszcze jeden plus produktu Starlent w tym, że można go wnosić na glebach piaszczystych, wyregulowawszy normę wnoszenia. A biorąc pod uwagę to, że w niektórych gospodarstwach słonecznik zajmuje od 30 do 50%, ten środek obowiązkowo się przyda. Przedsiębiorstwa, które kupowały Starlent, są zadowolone. Wypowiadały się, że produkt może konkurować z oryginalnymi, ale jest znacznie tańszy.
Uważam, że Starlent warto wnosić nawet na słoneczniku sulfo- i Clearfield na starcie i już potem pracować po drugiej-trzeciej fali chwastów określonymi dla tych technologii herbicydami interwencyjnymi (Granstar czy imidazolinonami). Ponieważ, jakkolwiek byśmy się starali, ale nasze okna siewne są rozciągnięte: zaczynają się od połowy kwietnia i kończą pod koniec czerwca. Podczas całego tego okresu mamy różne zapasy wilgoci glebowej, ale potrzeba uzyskania wyrównanych wschodów pozostaje.
Fot.: wynik pracy Starlent
Nie wszystkie herbicydy interwencyjne równie skutecznie działają po liściu flagowym
Jeśli zaś dzieje się tak, że wahania temperatur nie pozwalają w porę wnieść herbicydu interwencyjnego na pszenicy, zabieg można odroczyć na fazę liścia flagowego. W tym przypadku trzeba dobierać herbicydy lub mieszaniny herbicydów do kontroli konkretnego gatunku chwastu.
Herbicydy Sheriff, Aksakal i Sheriff Max, którymi można pracować po liściu flagowym, usuwają szerokie spektrum chwastów, w tym i samosiew słonecznika, w szczególności sulfo- i imi-.
Czy dobiją szkodniki mrozy?
Jak tylko w styczniu uderzyły mrozy, pojawiła się nadzieja, że zadziałają jako kontrola szkodników. Jak to było kiedyś. Jednak, ja bym na to nie liczył. Myślę, większość szkodników przezimuje i w śródpolach zadrzewionych, ponieważ jednak niewielka pokrywa śnieżna jest obecna, a mrozy nie takie już straszne jak oczekiwano. U nas na południowym wschodzie mrozy o sile do -13°C, -14°C, a pokrywa śniegu około 10 cm. To niewielkie zagrożenie dla przezimowania słonecznicy orężówki, rolnicy zbożówki, motyla łąkowego, omacnic. Wszystkie one pojawią się w tym sezonie, plus warto oczekiwać jeszcze i muchówek zbożowych. Chyba że mróz się wzmocni do -40°C i będzie goła ziemia.
Co do żółwinka zbożowego nie jestem gotów prognozować. Ten szkodnik, swoją drogą, w ubiegłym roku nie był największym problemem.
Obecność przędziorka wzrosła, pojawił się wciornastek tytoniowy
W ciągu dwóch ostatnich lat producentom rolnym w regionie południowo-wschodnim dokuczają różne gatunki rolnic, omacnice. Pojawił się także wciornastek tytoniowy, który dość poważnie uszkadza wschody słonecznika, i przędziorek na soi. We wczesnych fazach ozimych zbóż zasiewom szkodzą muchówki zbożowe, rzepakowi ozimemu — tantniś krzyżowiaczek. Natomiast liczebność żółwinka zbożowego w ubiegłym sezonie była mniejsza.
Na przykład, w ubiegłym roku rolnicy zbożówki we wczesnych fazach rozwoju kukurydzy i słonecznika u nas praktycznie nie było, ale gdyby była, musielibyśmy od razu opryskiwać. Był wybuch rolnicy na grochu, najsilniejszy podczas zawiązywania owoców i kto nie zadziałał środkiem ochrony roślin, stracił do 30% plonu. Zazwyczaj w naszym regionie walczymy tylko ze strąkowcem. Podczas kwitnienia rzepaku były silne wybuchy tantnisia krzyżowiaczka. I kto zadziałał insektycydem w porę, zdołał uratować 0,5 t/ha plonu.
W ubiegłym roku podczas kwitnienia słonecznika bardzo nas wyratował Prosens. To insektycyd, który powinien być w portfolio każdego agronoma. Kontroluje motyle — rolnice, omacnice i tantniś krzyżowiaczek. Produktu potrzeba tylko 250 g/ha dla gwarantowanego wyniku. Działa szybko, plus można go łączyć z innymi produktami insektycydowymi i akarycydowymi w mieszaninie zbiornikowej.
Mieszaliśmy go z produktem przeciwko przędziorkom Mirald. Tym samym udało nam się szybko zadziałać po rolnicach i przędziorkach jednocześnie.
Szybkość działania zapewnia specyfika substancji czynnych tych produktów — benzoesanu emamektyny (Prosens) i fenpyroksymatu (Mirald). Benzoesan emamektyny ma efekt owicydalny, który, przenikając do rośliny, tworzy rezerwuary z substancją czynną i pozostaje odporny na zmywanie deszczem już po dwóch godzinach. Podczas gdy fenpyroksymat działa kontaktowo i ma szybki efekt „nokautu", porażając wszystkie ruchome stadia rozwoju przędziorka (larwa, nimfa i osobnik dorosły).
Mechanizm działania produktu Prosens ma aktywność kontaktową i żołądkową. Przy trafieniu na szkodnika blokuje ośrodkowy układ nerwowy, komórki mięśniowe przestają się kurczyć, po 1-3 godzinach gąsienice przestają się odżywiać i po 1-2 dniach giną. Przy trafieniu na złoże jajowe substancja czynna przenika przez osłonkę jaja i larwa ginie.
Podczas gdy Mirald łączy dwa procesy:
- hamowanie syntezy ATP mitochondriów, co powoduje przerwanie normalnego metabolizmu i oddychania przędziorków;
- hamowanie monoaminooksydazy, co przerywa funkcję transportowania elektronów układu nerwowego.
Żeby powstrzymać uszkodzenia, pracować Prosensem trzeba jak tylko pojawiają się osobniki dorosłe motyli. Na przykład, jeśli to motyl łąkowy w początkowych fazach rozwoju kukurydzy lub są to różne gatunki rolnic na słoneczniku, tantniś krzyżowiaczek na rzepaku itp.
Prostymi środkami nie zdejmujemy tych problemów, które są u nas obecne już przez ostatnie 5 lat, związane z wyjściem rolnic, omacnic, motyla łąkowego i tantnisia krzyżowiaczka, bo ich skuteczność wynosi tylko 20-30%.
Problem z rolnicą zbożówką jest u nas na tyle duży, że pewnego razu zasialiśmy słonecznik i nie uzyskaliśmy wschodów. Rolnica zbożówka dosłownie zjadła nasze zasiewy. Plus, w ostatnie dwa lata one i omacnice wyrządzają szkodę w okresie kwitnienia słonecznika, gdy jest najbardziej obciążony okres. Rolnicy zauważają obecność rolnicy, gdy ta już zdążyła uszkodzić koszyczek i w rezultacie stworzyła warunki dla rozwoju sprawców zgnilizny. Na kukurydzy to kontrola omacnicy prosowianki. Na rzepaku — tantnisia krzyżowiaczka. W tym roku obserwowałem przypadek, gdy tantniś krzyżowiaczek zjadał całkowicie cały aparat liściowy pod koniec kwitnienia rośliny. W rezultacie gospodarstwo uzyskało półpuste strąki.
Powierzchnie pod no-till, strip-till rosną i zwiększają szanse szkodników na przeżycie
Technologie no-till i strip-till mają mnóstwo zalet w zakresie zachowania wilgoci w glebie i gromadzenia w niej składników pokarmowych. Wadą jest pozostawianie resztek pożniwnych, które służą jako komfortowy rezerwuar do przezimowania szkodników.
Dla wyjścia szkodników potrzebna jest określona suma temperatur, którą łatwo można obliczyć. Da to możliwość prognozowania okresów pojawienia się tego czy innego szkodnika na polu. Przy pierwszych oznakach (lot, składanie jaj, pojawienie się osobników dorosłych) trzeba od razu po nim pracować.
Jakich chorób oczekiwać w sezonie-2026?
W warunkach suchych na roślinach ozimych przejawia się rdza, w deszczowych — alternarioza i septorioza. Choć na ozimych pszenicy i rzepaku odnotowałem septoriozę jeszcze z jesieni. Dlatego warto oczekiwać, że w początkowych fazach rozwoju po wznowieniu wegetacji się przejawi.
Na ozimych zbożach pracowałbym z septoriozą profilaktycznie już po kłosie produktem Taler Max. Ponieważ jest przeznaczony właśnie do kontroli septoriozy po kłosie. Jednak pracować już po porażonym kłosie nie należy, przecież skuteczność zabiegu nie będzie wyższa niż 50%.
Ogólnie zaś rozpatruję Taler Max jako niezastąpiony produkt do kontroli alternariozy i septoriozy niezależnie od rośliny. Taler Max dobrze działa zarówno w czystej postaci, jak i w mieszaninach zbiornikowych. To produkt, który kontroluje pierwotne porażenie.
Mówiąc o rzepaku ozimym, to na nim trzeba pracować z jesieni w fazie 6-8 liści. Jeśli zaś rzepak nie rozgałęził się w okresie jesiennym, wtedy dopuszczalne jest pracować na wiosnę. Po soi — gdy pojawił się jeden liść trójlistkowy.
Opady, które przyniósł 2026 rok, wlewają nadzieję na lepsze plony
Od początku 2026 roku pogoda cieszy. Jak poinformował mnie agronom, w gospodarstwie spadło już ponad 200 mm opadów. Jeśli opady będą i dalej, to można trochę zwiększyć powierzchnię pod kukurydzą. Bo jeśli brać pod uwagę ubiegły rok, to u nas na 1 kwietnia zapas wilgoci w warstwie metrowej był na poziomie od 110 do 180 mm. A plon kukurydzy w regionie zbierano od 0,5 t/ha do 2 t/ha, słonecznika — od 0,3 do 1,5 t/ha, co jest bardzo mało w porównaniu ze wskaźnikami sezonu-2024. Wtedy zbierano do 5 t/ha kukurydzy i 1,5-2 t/ha słonecznika.
Więc, jeśli w tym roku wyjdziemy na zapas 250 mm na początek sezonu, to z plonem będzie weselej.
Źródło: superagronom.com